VIII MĘCZENNICA ROWEROWA – W ZIMNIE, MOKROŚCI I POD WIATR!

Doświadczeni cykliści zawsze powtarzają, że najtrudniej wsiąść na rower. To powiedzonko przypomniało mi się w całej swej rozciągłości i złożoności, w ostatnią niedzielę, kiedy zaraz po przebudzeniu podszedłem do okna. A tam: ciemno, zimno, mokro, wietrznie! Jeszcze pospieszna próba szukania nadziei w prognozie pogody. Ale gdzie tam! Cała niedziela ma być taka: ciemna, zimna, mokra I wietrzna! A w domu jasno, ciepło, sucho i przytulnie. A jeszcze żona: – „Dałbyś sobie spokój, szkoda zdrowia! Posiedziałbyś przy telewizji!” A jeszcze pies z kotem czują tę mokrość i zimność, i wcale ich na dłuższy spacer nie ciągnie. A kury to w ogóle na dwór nie wygonisz!
I jak tutaj Panie R. na rower wsiadać, Gwiazdora udawać, na Męczennicę jechać? W ciemnościach, chłodzie, mokrości i pod wiatr? Na dodatek w głowie kołaczą strofy Leopolda Staffa, kiedyś w szkole deklamowane: „O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny / I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, / Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…/ Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną.” Brrr!
Tak pewnie było w wielu domach, tak może było nawet w większości domów w naszej gminie. Ale nie we wszystkich!
Dlatego już kilkanaście minut przed godziną startu, w Skórzewskim Parku zjawili się najsilniejsi z silnych, najtwardsi z twardych, najwytrwalsi z wytrwałych! Krótko mówiąc: crème de la crème lub – po naszemu – sól z rowerowej soli! Znakomicie nastrojeni, dobrze wyposażeni i odziani, świetnie zaprawieni – w kończącym się już 2018 roku – w niejednej jeździe w ciemnościach, zimnie, mokrości, i pod wiatr. Sami faceci, ale też rola w jakiej mieli wystąpić w VIII Męczennicy Rowerowej (gwiazdorzenie!) należała do typowo męskich zajęć. Uwiecznieni zostali na zdjęciu ze startu, prezentowanym w tej relacji. Już poza kadrem znalazł się nieco spóźniony Bogdan, oraz Jacek, który dołączył do peletonu na Ławicy.
Zatem, w znakomitym 6. osobowym gronie, ruszyliśmy na spotkanie z innymi Gwiazdorami, jadącymi w „5. PRZEJEŹDZIE GWIAZDORÓW PRZEZ POZNAŃ – JEDZIEMY DLA FILIPKA!” A zebrała się tych gwiazdorów moc niemała, wuchta cała. Peleton rozciągał się na długości bez mała kilometra, na każdym odcinku trasy wzbudzając żywe i niezwykle przyjazne uczucia i gesty Poznaniaków. Objechaliśmy całe centrum Poznania, zatrzymując się na chwilę, na gorącą herbatę i pamiątkowe zdjęcia, na Starym Rynku oraz dla „policzenia się” przy zaparkowanym parowozie przy Stadionie Miejskim. I cała ta wuchta Gwiazdorów – Dobrodziejów dojechała aż na metę, nad Jezioro Strzeszyńskie.
Dziękując za uczestnictwo w VIII Męczennicy Rowerowej, zapraszam na kolejną – już w Nowym 2019 Roku! O szczegółach doniosę, jak zwykle – w zapowiedziach.
IR