Rajd do Kórnika – relacja

Relacja z trasy rowerowej rajdu: „Śladami Właścicieli Dóbr Konarzewskich – Rodzin Czartoryskich i Działyńskich do Kórnika”, niedziela, 18.05.2014 r.

Punktualnie o godzinie 9:00 wyruszyliśmy ze Skórzewa w kierunku Dąbrowy a następnie Dąbrówki. Kilkoro z wcześniej zapisanych rowerzystów nie zjawiło się, zapewne wystraszonych prognozami pogody. Zjawili się natomiast inni, którzy decyzję o udziale w rajdzie podjęli w ostatniej chwili. Najwięcej cyklistów dołączyło do nas w Dopiewie. W sumie po wyruszeniu z ostatniego punktu zbornego – przed pałacem Działyńskich i Czartoryskich w Konarzewie uformował się pokaźny, 16 osobowy peleton. W czasie jazdy leśną drogą za Wypalankami, wiszące od jakiegoś czasu nad naszymi głowami ciemne chmury, uraczyły nas deszczem. Po chwili z drobnego kapuśniaczku zrobiła się niezła ulewa, przy czym okazało się jak ważne jest posiadanie w takich okolicznościach sprawdzonej kurtki przeciwdeszczowej. Na szczęście po kilku minutach szybkiej jazdy dojechaliśmy na parking w Dębienku, gdzie schroniliśmy się w barze. Można było wypić kawę, herbatę, przebrać się, podsuszyć przemoczoną odzież.

Po pół godzinie przestało padać, mogliśmy ruszać dalej, deszczowe chmury już więcej nas nie niepokoiły. Pojechaliśmy kasztanową aleją do Trzebawia. Przed nami wybuchała majowa przyroda: zielone pola, kwitnące drzewa i krzewy, wspaniałe zapachy i ptasie trele. Następny przystanek został wyznaczony w Jeziorach, nad Jeziorem Góreckim, gdzie – z oddali – przyglądaliśmy się ruinom zameczku Klaudyny Potockiej na Wyspie Zamkowej.

Ruszyliśmy dalej drogą w kierunku Puszczykówka i przez Niwkę dotarliśmy do Rogalina a dalej główną drogą do Kórnika. Po drodze konieczne były postoje dla „pozbierania” uczestników – nie wszyscy byli odpowiednio przygotowani kondycyjnie do tak długiego rajdu. Wszystkim jednak należą się słowa uznania za włożony wysiłek! Na ostatnim postoju przed Kórnikiem wśród dzielnych cyklistów zostały rozlosowane przewodniki po Wielkopolsce. W sumie dotarliśmy do celu podróży ze znacznym opóźnieniem. W barze „Pod Żaglami” szybko pożywiliśmy się rajdowym krupnikiem i popędziliśmy do kórnickiego arboretum.

Warto było tam zakończyć nasz rajd – trafiliśmy akurat na porę kwitnienia azalii i rododendronów: dosłownie feeria barw i zapachów! Podziwialiśmy wielobarwne krzewy i inne okazy kórnickiego arboretum, oprowadzani przez panią przewodniczkę, przybliżającą nam cechy specyficzne i ciekawostki różnych odmian drzew i krzewów. Dzięki jej wiedzy w parku zobaczyliśmy znacznie więcej!

W znacznie okrojonej grupie (większość uczestników wybrała indywidualny powrót) oraz zmienioną trasą (drogą przez Konarskie i Radojewo oraz betonową „grajzerówką” do Komornik) późnym popołudniem dotarliśmy do domów.

Ireneusz Rutkowski